Chyba potrzebuje zmian. Nie chodzi tu tylko o bloga, ale tak o niego też chodzi. Za dużo tu brudu, ale nie brudu w sensie jedzenia, po prostu za dużo myśli. Złych myśli. Za dużo tu wszystkiego co mnie pochłonęło w tą złą drogę, co kazało mi płakać i rzygać, co kazało mi łykać tabletki i nie cieszyć sie życiem. Czy trzy lata życia z aną to nie za wiele jak na mnie? Chyba czas skończyć zabawę w kotka i myszkę. Tak będzie lepiej. Odchodzę od forum i odchodzę od bloga. Doszłam do wniosku, że chcę żyć inaczej. Po swojemu. Rozumiecie? Nie chce tych zasad, nie chce już tej całej pro any, nie chce liczyć kalorii patrząc na jedzenie, nie chce mówić ciągle nie na jakieś zaproszenie. Chce wyrzucić z głowy ideał, który składa się z samych kości. Nie, to nie znaczy ze zaakceptowałam siebie taką jaka jestem. Do tego mi jeszcze trochę brakuje, nie da się od tak pokochać coś czego sie tak bardzo nienawidzi. Chciałam powiedzieć kogoś... Nie ważne. Tych na których mi zależy znajdę i powiadomię o nowym adresie bloga, tych o których juz nie usłyszę wymarzę z pamięci. Tak łatwiej. Nie mogę być przy Was i nie być w świcie p-a. To tak jak alkoholikowi postawić butelkę wódki przed nosem i powiedzieć, ze ma to nie ruszać i wyjść z pomieszczenia. Alkoholik żuci się od razu na wódkę, a ja rzuciłabym się znowu w to wszystko. Nie chcę. Po prostu nie. Wiem, że będzie to dla mnie wszystko trudne, bo od tak nie da się rzucić trzy letniego nałogu. Wiem tyle, ze w końcu mi się uda. Uda mi się na nowo zdobyć przyjaciół, których straciłam przez ane, wiem że to nie będą te same osoby, ale będą. Wiem że już nie odzyskam tych wszystkich chwil, które spędziłam licząc kalorie, płacząc i milcząc. Wiem, ale to nie znaczy ze teraz tego nie nadrobię. Wiem, że będę wracać myślami do tego wszystkiego. Bo przecież jakie błogie uczucie jest gdy się głoduje, ale nie! Stop! No widzicie o co chodzi? Po prostu nie można czegoś tak bardzo jak się tego nie chce. Heh, zabawne. Nienawidzę się żegnać, ale chyba tak będzie prościej. Trzymajcie się. Gdzieś na pewno jeszcze usłyszycie o tej Emi co jest śmieszna, znikoma, mała, może i gruba, ale szczęśliwa.